Loreal Glam Shine

Tags: błyszczyk | kosmetyki do ust | loreal glam shine

Tym razem chciałam napisać kilka słów o błyszczyku Loreala, którego miałam przyjemność ostatnio używać. Na początku zaznaczę może, że był to Loreal Glam Shine NATURAL GLOW. Specjalnie końcówkę piszę wielkimi literami ponieważ swego czasu kupiłam sobie zwykłego glam shina i efekt był mierny. Błyszczyk miał jakąś dziwnie klejącą konsystencję i paskudnie się wałkował, zbijał i nie wiadomo co jeszcze.

Gdybym miała oceniać teraz tamtego Glam Shina wystawiłabym mu z całą stanowczością najgorszą not ponieważ nie był wart nawet 10zł. Niestety czasem trzeba trafić na takie paskudstwo.

Ale przejdźmy do błyszczyka Natural Glow, zapakowany w eleganckie opakowanie, posiada zabezpieczeńe, które uchroni nas przed zakupem czegoś co ktoś przypadkiem postanowił w sklepie wypróbować. Wybrałam kolo 407, wydawało mi się, że jest to kolor dość ciemny jednak po nałożeniu okazało się, że jest to bardzo delikatny beż, który nie pozostawia na ustach zbyt wielkiej zmiany kolorytu. Za to bardzo ładnie nabłyszcza i w przeciwieństwie do zwykłego Glam Shina nie ma tak paskudnej konsystencji. Powiedziałabym, że to taka normalna-błyszczykowa konsystencja, nie ma żadnych rewelacji ale nie można się też do niej przyczepić. Natural Glow ładnie się rozprowadza, mamy to do dyspozycji aplikator w kształcie serduszka wykonany z jakiegoś bardzo miękkiego i przyjemnego tworzywa.

Jeśli chcemy uzyskać jakiś intensywny odcień to z całą pewnością te

delikatne kolorki nam tego nie zapewnią. Glam Shine to bardzo przyjemny, delikatny błyszczyk, dzięki któremu uzyskamy delikatny, naturalny efekt.

Błyszczyk delikatnie nawilża usta, nie jest to co prawda pomadka ale i w tym miejscu nie ma się specjalnie do czego przyczepiać. Na ustach wygląda sympatycznie. Nie jest to błyszczyk powiększający ale bardzo ładnie podkreśla usta. Błyszczyk posiada bardzo delikatne migoczące drobinki jednak chcę podkreślić, że są one tak drobne, że prawie niewidoczne. Wydaje mi się, że specjalnie się nie wyróżniają, wszystko to tworzy bardzo przyjemny efekt. Pozostaje tylko zadać sobie pytanie czy jest wart swojej ceny. W drogeriach kosztuje około 40zł co może trochę odstraszać szczególnie, że jest to kosmetyk przyzwoity, bardzo fajny jednak bez rewelacji. Wg mnie ta cena jest zbyt wygórowana.

Na koniec zdjęcie ust, na których zobaczyć można Loreal Glam Shine w kolorze 407 czyli Magnetic Nude Glow

 

 

 

 

 

 

 

Tak więc efekt możecie ocenić. Wg mnie 40zł to przesada za ten kosmetyk jednak jeśli ktoś znajdzie go w jakiejś drogerii internetowej za przyzwoitą cenę to można próbować bo jest to bardzo przyjemny błyszczyk.

 

 

 

 

 

 


 
Komentarze (2)
na zdjeciu wyglada slicznie
1 Czwartek, 08 Październik 2009 08:35
makk
ja mialam kiedys glam shine ale nie natural glow i byl fatalny... raz go uzylam i wyladowal na allegro;) czy ten natural glow nie zbija sie na ustach? czy naprawde jest lepszy od innych glam shine?
Loreal glam shine
2 Piątek, 11 Grudzień 2009 20:06
Glam shine
Ten błyszczyk jest naprawdę świetny ale trzeba wybierać Natural Glow bo zwykły loreal glam shine był okropny, zbijał się i jego kolory nie były jakieś strasznie pociągające, glam shine natural glow jest jednak jakby całkiem innym błyszczykiem, nie wiem czemu ale tak jest:)
Ma bardzo fają konsystencję, nie napisz, że jest trwały czy odporny na pocałunki bo tak to mogą ściemniać w reklamach ale mnie ten błyszczy uwiódł;) coś pięknego...
I jeszcze te śliczne kolorki, poza 410 wszystkie mi się bardzo podobają i najchętniej kupiłabym je wszystkie na raz;P

Dodaj swój komentarz

Imię:
Temat:
Komentarz: