|
Podkład Loreala zachwycił mnie rewelacyjną wprost aksamitną konsystencją. Po jego nałożeniu buźka jest jedwabiście gładka, bardzo przyjemna w dotyku. Jego aplikacja jest banalnie prosta, nie ma mowy o zaciekach i nieestetycznych plamach. Ponadto podkład zapewnia pudrowe wykończenia i nie wymaga dodatkowego stosowania pudru sypkiego. I to są tak naprawdę jedyne jego zalety.
Podkład dość słabo kryje, po jego aplikacji miałam wrażenie, że wprost uwidacznia niedoskonałości skóry. Po bardzo krótkim czasie od zastosowania zbierał się w załamkach skóry, podkreślając zmarszczki i rozszerzone pory skóry. Efekt jedwabistej, matowej skóry w moim przypadku to około 1- 2 godzin. Dodatkową wadą produktu jest mały wybór kolorków, nie każdy może dobrać coś dla siebie. Jak dla mnie idealnym kolorem okazał się ocień 22 Rose Sand (bardzo naturalny – jasny beż). |
|
Więcej…
|
|
|
Tags: loreal Cienie fajnie rozprowadzają się na powiecie, pozostawiając uczucie chłodu i orzeźwienia. Ponadto nie wałkują się i nie ważą. Idealnie sprawdzają się w sytuacjach awaryjnych, gdy na zarobienie makijażu mam zaledwie chwilkę czasu. Kolorki cieni są bardzo delikatne, więc nadają się doskonale do wykonania makijażu dziennego. Bardzo ładnie rozświetlają oko, mieniąc się tysiącami srebrnych drobinek.
Jednak jeśli chcemy uzyskać mocniejszy makijaż - cienie te na pewno się nie sprawdzą. Czasami używam ich w połączeniu z innymi sypkimi cieniami, jako baza rozświetlająca. Dzięki temu sypkie cienie dość długo utrzymuje się na powiece, a końcowy efekt jest
|
|
Więcej…
|
|
Tags: błyszczyk | kosmetyki do ust | loreal glam shine Tym razem chciałam napisać kilka słów o błyszczyku Loreala, którego miałam przyjemność ostatnio używać. Na początku zaznaczę może, że był to Loreal Glam Shine NATURAL GLOW. Specjalnie końcówkę piszę wielkimi literami ponieważ swego czasu kupiłam sobie zwykłego glam shina i efekt był mierny. Błyszczyk miał jakąś dziwnie klejącą konsystencję i paskudnie się wałkował, zbijał i nie wiadomo co jeszcze.
Gdybym miała oceniać teraz tamtego Glam Shina wystawiłabym mu z całą stanowczością najgorszą not ponieważ nie był wart nawet 10zł. Niestety czasem trzeba trafić na takie paskudstwo.
Ale przejdźmy do błyszczyka Natural Glow, zapakowany w eleganckie opakowanie, posiada zabezpieczeńe, które uchroni nas przed zakupem czegoś co ktoś przypadkiem postanowił w sklepie wypróbować. Wybrałam kolo 407, wydawało mi się, że jest to kolor dość ciemny jednak po nałożeniu okazało się, że jest to bardzo delikatny beż, który nie pozostawia na ustach zbyt wielkiej zmiany kolorytu. Za to bardzo ładnie nabłyszcza i w przeciwieństwie do zwykłego Glam Shina nie ma tak paskudnej konsystencji. Powiedziałabym, że to taka normalna-błyszczykowa konsystencja, nie ma żadnych rewelacji ale nie można się też do niej przyczepić. Natural Glow ładnie się rozprowadza, mamy to do dyspozycji aplikator w kształcie serduszka wykonany z jakiegoś bardzo miękkiego i przyjemnego tworzywa.
Jeśli chcemy uzyskać jakiś intensywny odcień to z całą pewnością te
|
|
Więcej…
|
|
Tags: kosmetyki | loreal | loreal volume shocking | tusz do rzęs Zachęcona opiniami na forach internetowych postanowiłam kupić ten "wynalazek" od Loreal-a. Loreal Volume Shocking w sklepie dostać możemy za około 50zł, ja wybrałam jednak tańsze źródło kosmetyków jakim była moja ulubiona drogeria internetowa. Dałam za niego nieco poniżej 30zł. Pierwsze wrażenia in plus, tusze zapakowany w ładne opakowanie i przede wszystkim elegancko zablistrowany. Nie ma tu mowy o tym, że ktoś go kiedyś otworzył a przecież niektóre z tuszy Loreala jak choćby Telescopic nie posiadają żadnych zabezpieczeń przed otwarciem. Później dostajemy wyschniętą skamielinę no ale kogo to w dzisiejszych czasach obchodzi?

Przejdźmy do sedna sprawy, w skład tuszu Exact Brusch wchodzi biała baza oraz właściwy tusz. Mascara wyposażona w... dwie szczoteczki! Łatwo się w tym wszystkim pogubić ponieważ wcześniejsza wersja tego tuszu miała szczoteczkę+grzebyk. To samo tyczy się tego tuszu w wersji wodoodpornej. Czy to plus czy minus sama nie wiem, wszystko zależy od naszych preferencji. Mi bardziej odpowiadają szczoteczki jednak grzebykiem można zdecydowanie lepiej rozdzielić rzęsy, szczoteczką z kolei łatwiej się pomalować. Trzeba iść na kompromis;) No ale to miała być przecież recenzja tuszu a nie artykuł "szczoteczka vs grzebyk". Co mnie zaskoczyło to, że baza Volume Shocking rozprowadza się bardzo dobrze, nic się nie mazia i nie zastyga po pierwszym pociągnięciu jak Poxipol. Tak że nakładanie białej
|
|
Więcej…
|
|
|
|
|
|